Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Portugalii, wiele lat temu, byłem przyzwyczajony do tego, że fajerwerki są skromnym wydarzeniem raz w roku i kiedy po raz pierwszy usłyszałem dźwięk eksplodującego sprzętu i zobaczyłem portugalskie nocne niebo rozświetlone błyskami i dymem, założyłem, że ma miejsce wojskowy zamach stanu. Byłem zaskoczony następnego ranka, kiedy życie wydawało się toczyć normalnie i nikt w pracy nie wspomniał o powstaniu, więc ja też nie. Wkrótce przyzwyczaiłem się do dźwięku, ale nigdy do niego nie przywykłem, jeśli mogę przeanalizować różnicę w znaczeniu. Fajerwerki są kamieniem węgielnym kultury w tym kraju i najlepiej się do tego przyzwyczaić, albo rozważyć wyjazd. To także wielki biznes. Kuzyn panny młodej jest pirotechnikiem i posiada całkiem sporą fabrykę fajerwerków ukrytą po drugiej stronie doliny (szerokiej doliny, na szczęście). Zawsze wygląda na zadowolonego i zamożnego.
Jakie są powody fajerwerków?
Istnieje wiele powodów, dla których ludzie mogą puszczać fajerwerki, a kilka skromnych eksplozji rozdzierających powietrze może po prostu oznaczać czyjeś urodziny, powrót do domu lub wyjazd. Przeważnie jednak większe wydarzenia oznaczają obchody dnia lokalnego świętego - lub dni, aby być uczciwym, ponieważ większość wiejskich uroczystości z okazji święta S Wottsisname trwa długi weekend lub dłużej. Portugalskie fajerwerki kładą znacznie większy nacisk na element hałasu niż wizualny, a finał każdego pokazu sztucznych ogni, bez względu na to, jak łagodne jest główne wydarzenie, może być dość zdumiewający w swojej szalonej dzikości.
Chwaląc bogów hałasu
To uwielbienie dla bogów hałasu można również znaleźć w innych świątecznych działaniach, nie tylko w bombos, które każda wioska warta swojego ducha może przywołać na najmniejszą ze swoich uroczystości. Muszę przyznać, że jestem fanem grup de bombos, pomimo tego, że raz znalazłem się w pułapce pomiędzy dwoma konkurującymi ze sobą zespołami bębniarskimi a starożytnym murem miejskim. Oba zespoły od jakiegoś czasu przechadzały się po mieście, a ja cieszyłem się, słysząc dźwięki dochodzące z tego rua, tego beco lub tamtego praça i dopiero powoli zdałem sobie sprawę, że oba zespoły zbiegają się - a ja stałem dokładnie w punkcie zbiegu. Nagle znalazłem się w potrzasku, z plecami przyciśniętymi do XIII-wiecznego muru miejskiego i bełkotem wielkich bębnów basowych zaledwie kilka centymetrów od mojego nosa. To jednak moje zęby były najbardziej zaniepokojone i nagle stałem się bardzo świadomy każdej plomby, którą miałem, starej i nowej. Gdy fale perkusyjne przetoczyły się przez moją szczękę, ponownie przeżyłem wspomnienie każdego wiertła dentystycznego w ciągu całego życia. W tym samym czasie, gdy było to niemal przerażające, było to doskonale ekscytujące i chociaż nigdy nie chciałbym powtórzyć tego doświadczenia, wspominam je ze słodko-gorzkim sentymentem.
Kredyty: Zdjęcie dostarczone;
W naszej wiosce używają mniejszych zespołów bombos, zwłaszcza gdy nadchodzi czas zbierania pieniędzy od mieszkańców na różne uroczystości. Będą bębnić przed twoimi drzwiami i sprawiać, że zawiasy będą grzechotać, dopóki nie dasz im pieniędzy, aby przestali. W rzeczywistości hałas dla samego siebie wydaje się być rzeczą na letnich festynach, im głośniej, tym lepiej. Moi znajomi pochodzą z wiosek, które graniczą z innymi wioskami o różnych tradycjach i mówią o nieoficjalnych zawodach między społecznościami, aby prześcignąć się pod względem głośności. To tyle, jeśli chodzi o spokojne wiejskie życie.
Wydarzenia o niskim poziomie hałasu
Nasze concelho niedawno świętowało swojego patrona, S Tiago. Zaplanowano wiele wydarzeń o stosunkowo niskim poziomie hałasu, w tym występy grup folclóricos i niezwykle dobrego lokalnego zespołu filarmonica. To nie lada gratka, gdy orkiestra dęta składająca się z około pięćdziesięciu muzyków może zostać sklasyfikowana jako "mało hałaśliwa". Skalując barometr hałasu, odbyło się również tradycyjne starcie zespołów perkusyjnych(Despique de Bombos), które, jeśli nie nic innego, może pozostawić widzów wyczerpanych po prostu obserwowaniem ilości energii wydatkowanej na bicie napiętych skór. Nie zabrakło też obowiązkowego pokazu fajerwerków - i to nie byle jakiego, bo Monumental Sessão de Fogo de Artifício - a trzydniową imprezę zakończyły rozmaite muzyczne popisy grup, których głównym celem w życiu wydaje się być przekroczenie 100 dB. Nawiasem mówiąc, nie przeszkadzało nam to, ponieważ zawsze mogliśmy pójść i stanąć w parku oddalonym o ponad pół kilometra od placu, gdzie budynki i drzewa między nimi zmniejszyłyby poziom hałasu do czegoś prawie znośnego. Z drugiej strony moglibyśmy po prostu zostać w domu w wiosce i nie słyszeć nic.
Cóż, wcale nie. Nigdy nie ma hałasu. Nawet gdy jesteśmy bezpiecznie ułożeni w łóżku, czekamy na ostatnie wybuchy jakiegoś święta. Zawsze myślę o nich jak o znakach interpunkcyjnych kończących pokaz: eksplodująca rakieta, po której następuje kilkusekundowa przerwa; potem druga rakieta, kolejna przerwa; potem kolejna rakieta. Jedynym pytaniem w tym momencie będzie - czy dziś wieczorem będą trzy czy pięć?



