Dyktatorski reżim Estado Novo został obalony, kończąc jedną z najdłużej trwających dyktatur w Europie i wyznaczając początek demokracji w Portugalii.
Goździki i karabiny
Jako dziewczynka Carol Wilson odwiedziła Hiszpanię, co wzbudziło w niej ogromne zainteresowanie tym, co działo się w pozostałej części Europy. Była w Rosji rok przed Głasnostią. Doskonale pamięta upadek muru berlińskiego i swoich przyjaciół, którzy wychowali się w Niemczech Wschodnich: "Bardzo współczułam wszystkim pokoleniom, mojemu pokoleniu, które żyły w tych uwięzionych społeczeństwach i nie miały takich możliwości, jakie my mieliśmy. Przez całe moje życie obserwowanie upadku tych wszystkich dyktatur i stopniowego wyłaniania się reżimów i demokracji było po prostu niesamowite".

Kiedy Carol Wilson wraz z mężem przeprowadziła się do Portugalii, nie znała powodów świętowania 25 kwietnia. Chwalony jako przykład pokojowego zamachu stanu, Wilson wyjaśnia: "Nazywają to Rewolucją Goździków, ponieważ nie było strzelaniny. To niesamowita historia dziecka, które wręczyło żołnierzowi goździk, włożyło go do lufy jego karabinu, a potem całe miasto zaczęło to robić". Podczas swoich badań Wilson wspomina obrazy, które znalazła: "Rewolucja została wywołana przez młodych żołnierzy, tych boleśnie pięknych młodych mężczyzn z rozwianymi włosami i bez zmarszczek na twarzach, którzy się uśmiechają". Wilson żartuje, że wyglądali bardziej jak młodzi mężczyźni udający się na koncert Beatlesów niż prowadzący rewolucję.
Przeciwności losu i odkupienie
Carol Wilson jest pionierką w świecie coachingu i psychologii biznesu, a jej książka jest owocem dziesięcioleci wglądu w kulturę, politykę i ludzi. Jej mądre zrozumienie ludzkich zachowań dało jej bardziej zniuansowane spojrzenie na klasyczne cechy protagonisty i antagonisty: "Jeśli piszę postać, która robi złe rzeczy, nie przedstawiam jej jako złej osoby. Przedstawiam ich jako kogoś, kto zmaga się z własnymi wyzwaniami". Wyjaśnia, że dla większości pisarzy ich postacie są już częścią ich własnej psychiki. Wszyscy mamy postacie siedzące przy naszym stole - mówi.
Przesłaniem "Goździków w Lizbonie" jest odkupienie, a przeciwności losu ostatecznie działają na naszą korzyść. Jak wyjaśnia: "Jeśli ludzie mają dość szczęśliwe życie, będą biegać przez życie i być może niewiele się zmienią i nie będą zbytnio zaglądać do środka. Ale ktoś, kto stracił wszystko, głównie z powodu własnej głupoty, odradza się". Jak w mitologii o powstaniu Feniksa, mówi Wilson.
Potęga fikcji
Zapytana o to, czy jej zdaniem fikcja odgrywa rolę w przypominaniu nam o możliwościach rewolucji bez użycia przemocy, Wilson odpowiada z zadumą: "Chciałabym, żeby tak było. Żyjemy w tak brutalnych czasach, prawda? Myślę, że jedną z rzeczy w fikcji jest to, że polega ona w dużej mierze na rozmowie zamiast na walce. Ktoś powiedział szczęka, szczęka zamiast wojna, wojna".
Wilson uważa, że jednym z największych wyzwań stojących przed dzisiejszym społeczeństwem jest nauczenie ludzi słuchania. Wskazuje na ironię w tym, że ludzie nigdy nie słyszą tego, co mówi druga osoba, ponieważ sami są zbyt zajęci myśleniem o tym, co powiedzą dalej. Ma nadzieję, że w końcu będziemy mieli pokolenie światowych liderów, którzy słuchają.
Jako czytelniczka Wilson lubi biografie i książki o historii, ale jako pisarka woli fikcję. Dla niej jest to bardziej wyzwalające niż pisanie literatury faktu: "Kiedy piszesz fikcję, uwalniasz trochę czasu. Możesz podążać w dowolnym kierunku, a to zmienia rzeczy wewnątrz". Mówi, że to jak sesja terapeutyczna.

Dekady opowiadają inną historię
Carol Wilson ma w kolejce więcej książek; jedna z nich jest historyczna, a pozostałe dwie są z perspektywy znacznie młodszej kobiety, jej własnej, z czasów, gdy była po trzydziestce. Będąc z perspektywy trzydziestolatki, są one o wiele bardziej o związkach: "Myślę, że dla większości kobiet, a dla mnie po trzydziestce, chodzi o małżeństwa, niewierność, czy on zadzwoni, czy nie zadzwoni, emocje. Dla mnie było to o wiele bardziej jednowymiarowe". Porównując ewolucję tematów za jej życia i miejsce, w którym znajduje się dzisiaj, wyjaśnia: "Teraz jestem o wiele bardziej zainteresowana tym, co sprawia, że ludzie działają, niż tym, co czują i z kim mają romans. Chcę wiedzieć, w jaki sposób podejmują decyzje i jakie są ich skutki. Przypuszczam, że teraz jest to mniej emocjonalne, a bardziej psychologiczne".

Goździki w Lizbonie to także hołd dla Portugalii, kraju, który ona i jej mąż bardzo polubili: "Kochamy Portugalię. Kochamy ludzi. Odnajduję w nich wielką głębię i inteligencję". Historia Portugalii jest tłem tej powieści, podczas gdy osobiste historie napędzają narrację w tej ostro utkanej książce o miłości, odporności i odkupieniu.







